Infolinia 8:00-16:00, pn.-pt.: 799 399 309E-mail: kontakt@programcaparol.pl

Aktualności

07.05.2018
Przegląd rynku

Historia pigmentów – Chromotopia

Niedawno w Melbourne w Australii, otworzono niezwykle ciekawą i oryginalną wystawę pod tytułem „Chromotopia”. Wydarzenie opowiada kilka tysięcy lat historii wytwarzania pigmentów, również tych bardziej kontrowersyjnych i trujących.

Fot. Andy Dingley / Wikimedia Commons

Wystawa obejmuje prezentację około 200 pigmentów. Kuratorem wystawy jest David Coles, który nazywany jest zaklinaczem pigmentu za swój magiczny dotyk. Coles tworzy wyszukane, ręcznie robione farby olejne.

W czasach, gdy nie istniały do dyspozycji metody syntezy chemicznej, ludzie wykazywali wielką kreatywność, jeśli chodzi o pozyskiwanie koloru. Sztukę otrzymywania różnych kolorów chciał pokazać na swojej wystawie Coles.

Wiele z tych barwników już od dawna się nie produkuje ze względu na wysoki koszt lub niezbyt estetyczne metody wytwarzania. Istnieją jednak i takie pigmenty, które wytwarzane są do dnia dzisiejszego. Poniżej prezentujemy kilka najciekawszych fragmentów wystawy.

Dębianka – latem osy galasówki nakłuwają młode pączki dębu i składają w nich jaja. Wokół nakłucia tworzy się narośl, przypominająca orzech. Narośl ta po skruszeniu i sfermentowaniu, była podstawą czarnego atramentu używanego w średniowieczu.

Lapis lazuli – pigment kosztowniejszy niż złoto, ultramaryna inaczej, pozyskiwana jest z naturalnego kamienia lapis lazuli, od 6000 lat wydobywanego w górach w Afganistanie. Proces uzyskania barwnika polega na wielogodzinnym ugniataniu „ciasta” sporządzonego z lapis lazuli, wosków i żywic, aby z naturalnych nieczystości kamienia uzyskać najczystszy błękit renesansu.

Ołowiana biel – najczystszy biały kolor, a zarazem najbardziej trujący, pozyskiwany jest z ołowiu. Do jego wytworzenia, metal poddaje się działaniu pary octu oraz ciepłego obornika. W jaki sposób z takiego bałaganu i smrodu powstają płatki najczystszej bieli? To już pozostanie tajemnicą natury. Niestety uzyskiwanie ołowianej bieli to niebezpieczna zabawa – długotrwały kontakt z ołowiem może nawet zabić.

Indiański żółcień – tajemnica tego pigmentu, wytwarzanego tradycyjnie w indiańskiej wiosce Mirzapur, odkryta została w XIX wieku. Okazało się, że jest ona dosyć kontrowersyjna – barwnik uzyskuje się z moczu krów karmionych jedynie liśćmi mango. Ciecz podgrzewano, a z otrzymanej papki formowano żółte kulki.

Smocza krew – według legend pozyskiwana z krwi smoka, w rzeczywistości – to ciemnoczerwona żywica produkowana przez znane nam drzewo rattanowe.

Koszenila – ten jeden z najintensywniejszych odcieni czerwieni spotykany w naturze, otrzymuje się z pancerzyków owadów. Koszenila to czerwiec pasożytujący na opuncji. Do uzyskania zaledwie 100 g pigmentu potrzebne jest ok. 14 000 owadów.

Cynober – w użyciu znajduje się już od czasów antycznych. Jest to naturalna skała pozyskiwana z kopalni w Almadén w Hiszpanii, gdzie znajdowała się największa starożytna kopalnia rtęci. W wieku XVI były dwa rodzaje kary dla skazańców: galery albo Almadén, i to ci pierwsi uważani byli za większych szczęściarzy. Sztuczny cynober pozyskiwany jest poprzez stapianie rtęci i siarki.

Błękit yin min – to absolutna nowość wśród eksponatów wystawy, pigment został odkryty przypadkiem w 2009 roku przez naukowca Masa Subramaniana w Oregon State University, podczas zajęć z otrzymywania materiałów dla elektroniki. Nazywany dziś błękitem yin min lub YInMn od swojego wzoru chemicznego.

Urzet barwierski – z tej rośliny otrzymywany jest dobrze nam znany odcień indygo. Znany już w epoce kamienia na północy Europy, urzet barwierski był używany przez Celtów do malowania twarzy przed walką z rzymskimi legionistami. Przepis na pigment to jednak śmierdząca sprawa – liście urzetu barwierskiego, zanurzone w urynie w nasłonecznionym miejscu, należy deptać przez trzy dni. Zachodzi fermentacja w tym procesie i uwalnia się amoniak, który ma znajomy specyficzny zapach. Niestety jednak, urzet barwierski wyjaławia glebę, dlatego w średniowieczu wprowadzono ograniczenia dotyczące jego uprawy.

Brzoskwiniowa czerń – powstaje poprzez zwęglenie pestek brzoskwini. Jedna z wielu naturalnych średniowiecznych czerni, obok pigmentu ze skorupek migdałów, pestek wiśni, skorup kokosów oraz korka. Ze względu jednak na wysoki koszt wytwarzania z czasem zaprzestano jego produkcji.

Czerwień marzanny – to jest rubinowa czerwień pozyskiwana z korzeni rośliny, tak zwanej marzanny barwierskiej. Używana jest do barwienia tkanin już od czasów starożytnych. Jest najbardziej trwałym spośród wszystkich naturalnych barwników. Z tej samej rośliny wytwarzano także – w długim i skomplikowanym procesie – czerwoną alizarynę oraz różowy pigment, znany dziś pod nazwą rose madder.

Malachit – występujący w kopalniach miedzi wraz ze swoim błękitnym kuzynem, azurytem. Obydwa to węglany miedzi. Dawniej wierzono, że może odstraszać złe duchy. Ten naturalny minerał poddaje się najpierw kruszeniu, mieleniu na proszek oraz płukaniu w wodzie ze złotem. Był to jeden z najważniejszych zielonych barwników w czasach renesansu.

Zdjęcia pigmentów: Langridge Artist Colours
Źródło: The Guardian

Źródło: http://www.rynekfarb.pl/trujace-kosztowne-obrzydliwe-historia-pigmentow/